Rodzic w szkole – petent, czy partner?

Czy istnieje współpraca rodziców ze szkołą?

W przestrzeni publicznej, w różnego rodzaju badaniach, wypowiedziach polityków pojawia się często takie sformułowanie: „współpraca rodziców ze szkołą”. Już w samym tym zdaniu tkwi błąd. Jeśli mówimy o współpracy rodziców ze szkołą, tzn., że ci rodzice są na zewnątrz szkoły – nie są jej elementem. Niestety nikt dotychczas nie chciał podjąć się zbadania tego, jak wygląda współpraca reprezentacji rodziców – Rady Rodziców, ciała ustawowo umocowanego w systemie oświaty –  ze szkołą.

Czy rodzic uczennicy/ucznia jest petentem?

Zgodnie ze sł. J. polskiego petent jest to osoba przychodząca do urzędy, by załatwić jakąś sprawę. Pozycja petenta wobec urzędnika zakłada, że gdy ten pierwszy o coś prosi, ten drugi może mu coś dać, ale nie musi. Już tutaj dochodzimy do pewnego rodzaju błędu. Jeżeli potraktujemy szkołę jako urząd to jest bardzo trudno podjąć taki temat. Niestety często się zdarza, że w szkole rodzic występuje w roli petenta.

Kim w takim razie jest partner? Jest to uczestnik jakiegoś przedsięwzięcia, współrozmówca, doradca, osoba, którą można traktować jak równą sobie.

Tak więc odpowiedź na nasze pytanie sprowadza się do tego, czy w polskim systemie oświaty relacja rodzic – szkoła jest relacją równorzędną.

Jak rodzic jest traktowany w prawie oświatowym

Partnerstwo rodziców wobec szkoły jest zagwarantowane w wielu aktach prawnych.

Zaczynając „od góry”, Konstytucja RP mówi, że rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie w własnymi przekonaniami. Art. 53 mówi, że rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ustawa o systemie oświaty mówi w preambule, że oświata stanowi wspólne dobre całego społeczeństwa, tak więc również dobro rodziców, a system oświaty zapewnia w szczególności wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziców.

Rodzicie są więc „ponad” szkołą w kwestii prawa do decydowania o wychowaniu dziecka. Ich prymat w tej kwestii nie powinien ulegać wątpliwości, gdyż jest zagwarantowany w całym prawie oświatowym.

Kolejnym dokumentem jest Europejska Karta Praw i Obowiązków Rodziców. Nie jest to akt prawny obowiązujący w poszczególnych krajach ale w wielu krajach unii opierano się na nim przy tworzeniu ustaw. W tym dokumencie napisano, że rodzice mają prawo wpływać na politykę oświatową , a jednocześnie mają obowiązek włączać się w życie szkół ich dzieci oraz stanowić istotną część społeczności lokalnej.

Szczególnie istotne jest tutaj sformułowanie, że rodzice mają nie tylko prawo ale i obowiązek włączania się w życie szkół. Jeśli rodzice mają taki obowiązek, to z kolei obowiązkiem szkoły oraz systemu oświaty jest umożliwienie rodzicom realizowania tego obowiązku. Jeśli natomiast rodziców traktuje się w szkole jako petenta to mamy do czynienia z utrudnianiem rodzicom wypełniania swoich powinności.

W Europejskiej Karcie Praw i Obowiązków Rodzica napisano również, że rodzice mają prawo żądać od odpowiednich władz publicznych wysokiej jakości usług edukacyjnych. Mają również obowiązek współpracować  z nauczycielami w kontakcie szkoła – dom.

Jest więc szereg poważnych aktów prawnych, począwszy od Konstytuacji a skończywszy na Europejskiej Karcie Praw i Obowiązków Rodzica, które wyraźnie wskazują, że stosunki rodzica – szkoła powinny być stosunkami partnerskimi.

Jak do tej pory wyglądała współpraca rodziców ze szkołą?

Od początku istnienia IIIRP, a nawet jeszcze wcześniej rodzice walczyli o upodmiotowienie swojej roli w systemie oświaty. Jednym z takich przykładów jest deklaracja programowa Społecznego Towarzystwa Oświatowego uchwalona 22 stycznia 1989 roku. Zapisano tam: „Uspołecznienie oświaty winno przynieść rodzicom prawo utworzenia niezależnych od władz szkolnych reprezentacji, które mogłyby stanowić w sprawach szkół ich dzieci.” Jest to bardzo ciekawy dokument, chociażby z tego powodu, że pierwszym środowiskiem, które upominało się o prawa rodziców w szkole było środowisko oświaty niepublicznej. Rodzice walcząc o swoje prawa doprowadzili do uchwalenia odpowiednich regulacji prawnych.

W 2000 roku środowiska nauczycielskie zorganizowały kilka konferencji, na których zostały wypracowane różnego rodzaju rozwiązania prawne: mówiono m.in. o możliwości tworzenia szkolnych rad rodziców. Rodzice przygotowali wtedy pełne oprzyrządowanie prawne dążące do upodmiotowienia rodziców na terenie szkoły.

W 2005 roku została wydana książka, która nie ma swego odpowiednika w skali europejskiej – „Prawa rodziców szkole”, Starzyński W., Wieczorek E., Kołodziejczyk W., Kunicki-Goldfinger M, Wyd. STO Warszawa 2005. Jest to kompendium wiedzy o prawach rodziców. Kolejną pozycją wydawniczą jest książka „Rodzice – partnerzy i sprzymierzeńcy” wydana m.in. przez fundację Rodzice Szkole.

Jak Rada Rodziców jest traktowana w prawie oświatowym?

Walka rodziców o swoje prawa trwała wiele lat. Ostatecznie wprowadzenie do prawa oświatowego zapisów wypracowanych w 2000 roku nastąpiło dopiero w 2007 roku przez rząd Jarosława Kaczyńskiego, który wprowadził rodziców do polskiej szkoły. Wyposażył ich także w bardzo istotne uprawnienia.

W ramach znowelizowanych ustaw o systemie oświaty wprowadzone zostało prawo  Rad Rodziców do uchwalania w porozumieniu ze szkołą programu wychowawczego. Od tego czasu w prawie oświatowym pozycja rodzica i rady rodziców jest umocowana jednoznacznie. Zgodnie z zapisami ustaw to rodzice są inicjatorami tego jaki program wychowawczy jest realizowany na terenie szkoły ich dzieci. To rada rodziców wyraża zgodę na wprowadzanie stowarzyszeń i różnych organizacji na teren szkoły. Jeżeli dyrektor szkoły chce zaprosić budzącą kontrowersje organizację, taką jak np. PONTON, to bez zgody rady rodziców nie może tego zrobić.

Rodzice są również wyposażeni w możliwość oceniania pracy nauczycieli, dyrektorów i opiniowania ich dorobku zawodowego. Mogą gromadzić fundusze z dobrowolnych składek rodziców, opiniują projekt planu finansowego przygotowany przez dyrektora szkoły oraz występują do dyrektora szkoły i innych organów szkoły we wszystkich sprawach dot. życia szkoły. W gruncie rzeczy wydaje się, że intencją ustawodawcy było aby rodzice i ich reprezentacje byli w szkole partnerami dla pozostałych organów szkoły: dla dyrektorów, rady pedagogicznej oraz dla kuratora oświaty, samorządów terytorialnych a także dla wszelkich innych organizacji około szkolnych.

W jakim stopniu rodzic może wpłynąć na program wychowawczy?

Do świadomości wielu dyrektorów szkół oraz nauczycieli ciągle nie przebija się  sprawa roli rodzica w systemie edukacji.

Również polityka państwa, kolejnych ministrów edukacji narodowej polegała na tym, by (mimo istniejących regulacji prawnych) zepchnąć rodziców na margines życia publicznego i szkolnego. Dotyczy to w szczególności wpływu rodziców na program wychowawczy szkoły.

W znacznej liczbie polskich szkół program wychowawczy jest uchwalany przez radę pedagogiczną, poczym jest podpisywany przez dyrektora a rodzice nawet nie są o tym fakcie informowani. Dzieje się to, mimo że jest to niezgodne z prawem. W znacznej ilości przypadków, gdy do szkoły przychodzi wizytacja kuratorium, w ogóle nie zwraca się na to uwagi.

Czy Rada Rodziców rzeczywiście może działać samodzielnie?

Kolejnym problemem jest lansowanie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej poglądu, jakoby rada rodziców, nie będąc podmiotem samodzielnym nie miała możliwości zakładania odrębnego rachunku bankowego, jak również samodzielnego dokonywania zakupów. Ostatnio pojawiła się również taka interpretacja, którą utrzymało kilka Sądów Administracyjnych, że dysponentem pieniędzy rodziców jest dyrektor szkoły. W skutek tego znaczna część dyrektorów szkoły swobodnie wydaje pieniądze rodziców bez pytania kogokolwiek o zdanie.

Środowiska rodziców żądały wprowadzenia przepisów umożliwiających Radom Pedagogicznym posiadanie własnych rachunków bankowych, nawiązywania stosunków pracy, umówi o dzieło, zleceń oraz dokonywania zakupów towarów i usług służących działalności szkoły.

Nie ulega wątpliwości, że po wielu latach walk udało się do ustawodawstwa wprowadzić zapisy wprowadzające upodmiotowienie rodziców. Jednak w skutek nieprzychylnej polityki władz oświatowych przez ostatnie 8 lat praktyka jest nieco inna.

Czy zapisy ustawowe odnośnie wpływu rodziców działają w praktyce?

W wielu przypadkach poszczególne zapisy ustawowe są martwe. Dzieje się tak z kilku powodów. Często jest to skutkiem braku świadomości dyrektorów, ale czasem także ze strony rodziców. Zdarza się też, że przyczyną jest zła wola, nieświadome naruszanie, a nawet łamanie prawa przez dyrektorów szkół. Jeśli porównamy sytuację dzisiejszą z tą sprzed 5,6 lat to jest jednak znaczny postęp. Jest coraz więcej szkół gdzie rodzice są rzeczywiście traktowani jak partnerzy. Jeszcze kilka lat temu takie szkoły można było policzyć na palcach jednej ręki.

Coraz więcej środowisk oświatowych zdaje sobie sprawę, że nie da się zbudować szkoły odpowiadającej na wyzwania XXI wieku bez udziału rodziców oraz bez wychodzenia naprzeciw ich oczekiwaniom.  Coraz częściej zdają sobie z tego sprawę polityce oświatowi, dyrektorzy ale także sami rodzice. Coraz więcej rodziców chce się aktywizować na terenie szkoły, co w znacznej mierze zależy od polityki oświatowej państwa – od tego na ile rodzicom się na to pozwoli.

Relacja rodzic – szkoła – państwo. Przykład zmiany na lepsze.

W kwestii poprawy stosunku pomiędzy rodzicem a resortem oświaty warty przytoczenia jest następujący przykład. W polskiej rzeczywistości oświatowej istnieje komisja dyscyplinarna, która może oceniać prace nauczycieli. Przez 25 lat taka komisja w ramach swoich prac mogła przesłuchiwać nieletniego ucznia w charakterze świadka bez zgody i obecności rodziców. Wielokrotnie przeciwko temu protestowano, co spotykało się z całkowitym brakiem zrozumienia ze strony władz oświatowych. Ostatnia taka próba została podjęta kiedy urząd ministra edukacji piastowała p. Kluzik Rostkowska. Nie zgodziła się ona jednak na zagwarantowanie rodzicom prawa do uczestniczenia w takim przesłuchaniu swojego dziecka. Również Rzecznik Praw Dziecka nie chciał podjąć tej sprawy, co zakrawa o skandal.

Sytuacja zmieniła się gdy ministrem edukacji została p. Anna Zalewska. W tej chwili można powiedzieć, że się udało – w nowelizowanej ustawie o karcie nauczyciela, która jest w trakcie prac w sejmie wprowadzono zapis, który mówi, że przy przesłuchaniu ucznia, który nie ukończył 18 roku życia powinien być obecny rodzi, opiekun prawny, lub osoba sprawując pieczę w zastępstwie. Po raz pierwszy od wielu lat obecna minister edukacji zrozumiała ten problem i nie trwało długo przekonanie jej, że taka regulacja jest niezbędna z punktu widzenia praw rodziców.

Kolejnym przykładem zmian na lepsze jest organizowana w sejmie 21.04.2016r. Konferencja Rad Rodziców. Organizatorem tej konferencji jest obecna minister edukacji, klub PiS i fundacja „Rodzice Szkole”.  Jest to jasny sygnał ze strony ministerstwa, że rodzice są dla resortu partnerem w sprawach oświatowych. Na konferencji mają zostać zdiagnozowane oczekiwania rodziców wobec władz oświatowych różnego szczebla.

Czy struktury państwowe, ministerialne, szkolne współdziałają z rodzicami?

Przykład p. minister Anny Zalewskiej jest przykładem bardzo znamiennym. Wydaje się, że obowiązkiem ministra edukacji narodowej jest wspieranie rodziców i rad rodziców. Podobnie jak jest to obowiązkiem samorządów terytorialnych, kuratoriów oświaty, dyrektorów szkół, rad pedagogicznych i wreszcie jest to obowiązkiem nauczycieli.  To, że przez szereg lat ten obowiązek nie był należycie wypełniany, nie zmienia faktu, że winien on być spełniany przez obecne władze oświatowe. Jest ważne, żeby obie strony – rodzice i szkoła wraz z całym systemem edukacji – miały świadomość, że taki stosunek pracowników oświaty do rodziców nie jest żadną „łaską” a obowiązkiem.

Jakie są perspektywy współpracy szkoła-rodzice na przyszłość?

Oczywiście w dalszym ciągu istnieją różnego rodzaju problemy stojące na drodze do całkowitego upodmiotowienia rodziców szkole. W wielu miejscach jest to brak chęci współpracy ze strony dyrektorów, czy nauczycieli. Zdarza się, że dyrektorzy szkół boją się rodziców, nie traktują ich na równi ze sobą, uważają, że są od nich mądrzejsi. Wielu dyrektorów jest po prostu do tego nie przygotowanych, nie tyle formalnie, co mentalnie.

Jakie są przeszkody współpracy szkoła-rodzice?

Kolejną przeszkodą jest bardzo słaba znajomość prawa oświatowego przez wszystkie strony tego procesu. Oczywiście można zrozumieć, że rodzice nie mają świadomości zapisów prawnych dot. Oświaty ale  taka niewiedza wśród dyrektorów szkół (która często jest bardzo duża) poraża. Doskonałym przykładem prawnych bubli są szkolne statuty. Na 20 analizowanych statutów warszawskich szkół 1 okazał się być zgodny z prawem. Jest więc szereg formalnych przeszkód do budowania dobrej współpracy na linii rodzice – szkoła. W wielu sytuacjach dyrektorzy nieprzestrzeganą prawa oświatowego poprzez jego omijanie, czy naginanie. Mimo to większość z dyrektorów podtrzymuje system oświaty, dzięki czemu jeszcze jakoś on funkcjonuje.

Zdarza się również (ostatnio się takie sytuacje niestety nasilają), że rodzice nie potrafią się dogadać między sobą i nie są w stanie utworzyć własnej reprezentacji, która byłaby partnerem na terenie szkoły dla pozostałych organów oświatowych..

Jak można poprawić współpracę szkoła-rodzice w najbliższej przyszłości?

Aby dalej iść w dobrym kierunku potrzebna jest kampania informacyjno-edykacyjna skierowana do wszystkich uczestników życia szkolnego: do rodziców, nauczycieli, dyrektorów szkół, samorządów terytorialnych itd. Taka kampania wymaga jednak bardzo wyraźnego wsparcia ze strony władz centralnych. Należy mieć nadzieję, że za kilka lat będzie można powiedzieć, że na 30 tysięcy polskich szkól taka współpraca w 20 tysiącach układa się pozytywnie. Dziś te proporcje wyglądają trochę inaczej ale trzeba się cieszyć, że (zwłaszcza ostatnio) zmiany zaczęły iść w dobrym kierunku.

Czy szkoła może budować jedność i kapitał społeczny?

Polska jest krajem gdzie kapitał społeczny jest jednym z najniższych w Europie. Tylko Bułgaria jest dalej w rankingu. Szkoła jest miejscem, w którym ten kapitał powinien być budowany. To w szkole  spotykają się ludzie dorośli, nauczyciele i uczniowie – spotyka się w niej całe społeczeństwo. Trzeba mieć nadzieję, że polska szkoła będzie kuźnią takiego polskiego, społecznego kapitału.

Dodaj komentarz